Posłowie Ruchu Palikota zwołali konferencję „Samorząd Kolesi”, na której powołali się na czwartkową publikację „Rzeczypospolitej”. „Rz” opisała w niej mechanizm przyznawania nagród burmistrzom stołecznych dzielnic przez prezydent Warszawy. Z artykułu wyraźnie wynikało, że Hanna Gronkiewicz-Waltz, przy przyznawaniu bonusów faworyzuje burmistrzów przynależących do PO.
Ruchowi Palikota za przykład posłużyła sytuacja Piotra Guziały, burmistrza Ursynowa, który władzę nad dzielnicą dzieli wraz z PiS. Sympatyzuje on z Ruchem Palikota i opowiada się po lewej stronie sceny polityczniej, mimo, że formalnie jest bezpartyjny. Chociaż Ursynów może się poszczycić najlepszymi na tle innych dzielnic wynikami finansowymi za rok 2011, to Piotr Guział mógł liczyć jedynie na 19 tys. zł nagrody.
Tymczasem należący do PO burmistrz Pargi-Północ, Piotr Zalewski, mimo niewykonania w całości planu dochodów na rok 2011, otrzymał 36 tys. zł finansowej gratyfikacji.
Wicedyrektor gabinetu prezydenta, Jarosław Jóźwiak, twierdzi jednak, że to nie wykonanie budżetu jest kryterium przy przyznawaniu bonusów do pensji, a specyfikacja dzielnicy. Tłumaczy, że pełna zabytkowych kamienic Praga-Północ nie jest tak łatwa w zarządzaniu jak o wiele zamożniejszy od niej Ursynów.
Wspomina również, że burmistrz Ursynowa został w 2011 roku ukarany przez prezydent stolicy za brak należytego nadzoru nad urzędem. Dlatego, zgodnie z przepisami, nie otrzymał jednej z transz nagród. Podobna historia spotkała też burmistrza Włoch, po kontroli przydziałów mieszkań komunalnych.
Jóźwiak twierdzi, że teza Ruchu Palikota, o kierowaniu się przez prezydent przy przydziale bonusów pochodzeniem partyjnym jest absurdalna. Przypomina, że wcześniej kary finansowe dostawali również burmistrzowie Bemowa i Ochoty, którzy należą do PO.
Czy prezydent Warszawy faworyzuje burmistrzów z PO?